WYBORY 2014

WYDARZENIA

KRONIKA WYDARZEŃ

WOJCIECH BLECHARCZYK

HONOROWY PATRONAT

MEDIA O NAS

PREZENTACJA DOKONAŃ

POZYSKANE FUNDUSZE UNIJNE

GALERIA

KONTAKT

WYBORY 2010

 

PRZEDSIĘBIORCY
stawiają na BLECHARCZYKA


Dziękujemy za UPÓR I WSPARCIE
CIARKO PBS BANK KH SANOK


Spotkanie wyborcze
28.11.2014


Nasi RADNI
w Radzie Miasta Sanoka


Wywiad dla TV OBIEKTYW
10.11.2014


Warto odwiedzić

 

 

 

  Wojciech Blecharczyk - Burmistrz Miasta Sanoka...


Nie bądźmy czarnowidzami!

Nie było w Sanoku debaty z udziałem wszystkich kandydatów do objęcia funkcji burmistrza miasta. Jednakże dzięki mediom lokalnym mogłem dowiedzieć się jakimi argumentami posługują się moi kontrkandydaci, jak widzą swoje miasto i jaką mają wizję Sanoka. Gros tych ocen i opinii jest wspólna dla całego ich grona. Sanok jawi się im jako miasto niespełnionych możliwości, dryfujące po mieliznach, a w ocenie jednej z kontrkandydatek wymaga nawet jak najszybszego podjęcia akcji ratunkowej.
Wczytując się w programy wyborcze kandydatów na burmistrza miasta Sanoka, doznałem nie tylko upokorzenia, ale też odczułem pewną satysfakcję. Bierze się ona z faktu, że ich programy dla Sanoka są niemalże żywcem wyjęte z mojego programu, zawartego w opublikowanym biuletynie wyborczym. To mnie tylko utwierdza w tym, że idziemy w przyszłość słuszną drogą.

Przeglądając programy wyborcze kandydatów na burmistrza Sanoka widzę fotografie jednej z tych osób na tle zrealizowanych w naszym mieście inwestycji. Jest to dla mnie zrozumiałe, jako że przez cały czas sprawowania funkcji wicewojewody często uczestniczyła w uroczystych przecięciach wstęg, czy wręczaniu pucharów. Ale realizacja tych inwestycji i szukanie nań środków to było już zadanie moje i moich współpracowników.

Nie zgadzam się z fatalistyczną wizją Sanoka jako upadającego miasta i uważam, że w minionych kilku latach w tym ginącym mieście sporo było dokonań, które zaprzeczają tym ocenom. Moi kontrkandydaci problemy, z jakimi zmaga się społeczeństwo całego kraju, personalizują, odnosząc wyłącznie do Sanoka. Zapytam więc: czy brak miejsc pracy, pieniędzy na pomoc społeczną, kłopoty przedsiębiorców, czy problemy w oświacie to choroby tylko Sanoka? W kampanii wyborczej są to niewątpliwie chwyty efektowne, ale moim zdaniem, posiłkowanie się nimi jest nieuczciwym nadużyciem.

Wyludniające się miasto, upadły przemysł, zaprzepaszczony czas pozyskiwania inwestorów, niedoinwestowana kultura, upadający sport itd. – czy taki jest Sanok? Zapytam więc: jak mają przyjąć ten obraz sanoccy pracodawcy, którzy w ciągu kilku ostatnich lat utworzyli ponad dwa tysiące nowych miejsc pracy?

Wszyscy kandydujący na burmistrza posługują się przykładem znajdującego się w stanie upadłości Autosanu. To bolesny dla wszystkich mieszkańców cios. Ale ośmielam się zapytać: gdzie byli wtedy, kiedy Miasto wspierało jego działalność, kiedy pomagało zabiegać w innych samorządach w całym kraju o zamówienia? Gdzie byli przedstawiciele partii rządzących, kiedy Autosan walczył o udział w misjach gospodarczych, a wyjeżdżali na nie delegaci z innych zakładów, w tym także z branży motoryzacyjnej? Gdzie byli w momencie, gdy zapadała bezsensowna decyzja likwidacji oddziału Urzędu Celnego w Sanoku? Zapytam też gdzie byli, gdy w wyniku restrukturyzacji PGNiG, likwidowano Centrum Logistyczne, z gotowymi planami i założeniami?

Dzisiaj wszyscy są ojcami i matkami sukcesu, jakim jest przygotowywana do realizacji obwodnica południowa Sanoka. Niektórzy z nich nawet nie wiedzą, jak wygląda historia starań, które do tego doprowadziły, nie wiedzą o udziale finansowym Miasta wniesionym w te przygotowania. Potrafię dostrzec i wymienić wszystkich, którzy mi w tej trudnej i wyboistej drodze do obwodnicy pomogli, od lewa do prawa, ale nie zgodzę się, żeby ktoś uzurpował sobie prawo do miana współbudowniczego obwodnicy, gdy nie dołożył doń ani cegiełki. To jest nieuczciwe.

Przyznam, że dziwi mnie krytyczna ocena wizerunku miasta, porównywanie go do zabetonowanej pustyni. Tego samego miasta, którym zachwycają się przyjezdni, a sanoczanie całymi rodzinami spacerują po jego centrum, nie kryjąc dumy, że jest piękne. Dbamy też o to, aby było zielone i ukwiecone. Martwimy się usuwiskami, które pojawiły się na Górze Parkowej, tudzież na skarpie staromiejskiej. Staramy się je powstrzymać. Szkoda tylko, że od trzech lat bezskutecznie występujemy do Wojewody Podkarpackiego o środki na zabezpieczenie tych usuwisk. I przykro nam, że dziś negatywne decyzje tego Urzędu są argumentem przeciwko nam.

Basen. Przyznam, że mieliśmy apetyty na obiekt, jakiego nie ma jeszcze na Podkarpaciu. Ale czas pokazał, a monitoring innych tego typu obiektów potwierdził, że trzeba zweryfikować te plany, mierząc zamiary na siły. Ograniczyliśmy rozpęd, wybierając z projektów konkursowych obiekt znacznie skromniejszy, ale atrakcyjny. Spodoba się sanoczanom. Zbudujemy go.

Nie zgadzamy się z krytyką pomysłu budowy w okolicach przystanku Sanok Miasto dworca intermodalnego. Argument, że Sanok posiada już takie miejsce przy dworcu kolejowym, jest dużym nieporozumieniem. Wystarczy zapytać o to podróżnych z Polski, z podsanockiej gminy i z samego miasta. To, co dziś im oferuje Sanok w tym względzie, jest jednym wielkim wstydem, który pilnie trzeba pokonać.

Niezrozumiałym jest głoszony przez moją kontrkandydatkę upadek sportu m.in. łyżwiarstwa szybkiego. To akurat broni się samo poprzez wspaniałe sukcesy młodzieży, przywożącej rok po roku z Olimpiad Młodzieży grad medali. Startują z powodzeniem w zawodach Pucharu Świata, rozsławiając Sanok, co dotyczy także seniorów. Powiecie Państwo, no dobrze, a piłka nożna... No cóż, zarządzanie klubem w ciągu ostatnich kilku lat, na olbrzymim majątku stworzonym przez Autosan, nie było profesjonalne, ani gospodarskie. Jako Miasto wspieraliśmy naszą Stal, wystarczy prześledzić sprawozdania finansowe, aby się o tym przekonać. Oddaliśmy klubowi parkingi i targowiska, aby mógł na nich zarabiać, wspieraliśmy stypendiami, rzadziej dotacjami. Czy to się nie liczy? Nie ma w Polsce miasta, które by kierowało klubem sportowym, są tylko takie, które je wspierają. I Sanok się do nich zalicza. Radziłbym też nie mówić o upadku sanockiej piłki nożnej, gdyż od ponad pięciu lat modelowe szkolenie młodych piłkarzy prowadzi Fundacja Ekoball, której Miasto też pomaga. I to w niej należy upatrywać przyszłość sanockiego futbolu.

Szokuje też teza o potrzebie odbudowywania sportu szkolnego, który od lat jest naszym oczkiem w głowie i dumą, gdyż osiąga najwyższe wyniki w województwie. Kilkanaście dni temu byliśmy świadkami podsumowania tej właśnie rywalizacji, w której sanocka SP1 wywalczyła tytuł najlepszej na Podkarpaciu, przed Rzeszowem, Mielcem, Stalową Wolą, Przemyślem i Krosnem.

Zarzuca nam Pani wicewojewoda brak chęci i działań zmierzających do nakrycia toru Błonie. To nieprawda. Czynimy to od wielu już lat i jesteśmy na najlepszej drodze do zwycięstwa. Działamy wespół z Arłamowem i kilkoma gminami południowej części województwa, a nasz wspólny projekt uzyskał akceptację i poparcie ministra sportu Andrzeja Biernata i sejmowej komisji ds. sportu. Wie o tym Zarząd Województwa, który nas wspiera, szkoda, że o naszych działaniach nic nie wie Pani wicewojewoda.

Zdumiewa krytyka sanockiej kultury, o której tak głośno w kraju i poza jego granicami. Ktoś powie: muzea to nie miasto, szkoła muzyczna także nie. Ale czy aby na pewno w rozwoju kultury i klimacie wokół niej Miasto nie ma swego udziału? Ma i to niemały. Tylko w ostatnich latach powstało Biuro Wystaw Artystycznych (przypisane przez A. Wosik podczas ostatniej konwencji Powiatowi), przepiękna Sala tańca przy SDK, zmodernizowana została Miejska Biblioteka Publiczna. Zapewniam Panią wicewojewodę, że kultura w Sanoku ma się dobrze, a Miasto pomaga każdemu, kto ma tylko chęć w niej działania.

Miejska oświata, wbrew opiniom Pani wicewojewody i Pana starosty, ma się dobrze. Z troską dbamy o stan bazy obiektów oświatowych, termomodernizując je. Wzbogacamy je o boiska sportowe i sale gimnastyczne. Z bólem odbieramy żal naszych nauczycieli, którzy z okazji Dnia Komisji Edukacji Narodowej nie otrzymali ani jednej Nagrody Kuratora, nie znajdując uznania władz wojewódzkich. Pomimo uzyskiwanych bardzo dobrych wyników, plasujących sanocką oświatę w ścisłej czołówce województwa.

Nie wszystkim moim kontrkandydatom podoba się moje hasło wyborcze „Krok po kroku razem ulepszajmy Sanok”. Decydując się na nie uznałem, że powinniśmy to robić właśnie tak, krok po kroku, systematycznie i konsekwentnie, a nie poprzez „siedmiomilowe kroki”, jak głosił podczas konwencji jeden z moich kontrkandydatów. Siedmiomilowe buty wzięły swój początek z bajek, my natomiast wolimy stąpać realnie po ziemi. I tak będziemy czynić, jeśli tak zdecydują nasi wyborcy.

Proszę o dalsze zaufanie i Państwa GŁOS

dr Wojciech Blecharczyk

fot. FOTO Dorota

 

 

 
 

Wszelkie prawa zastrzeżone © Wojciech Blecharczyk 2011